Jaki gramofon

Mogłoby się wydawać, że odtwarzanie muzyki z tak zwanych czarnych płyt to już przeżytek. W pewnym momencie rzeczywiście tak było, ale od pewnego czasu mamy do czynienia ze swoistym renesansem w temacie płyt winylowych. Oferują one bardzo wiele możliwości, mimo tego że są nośnikiem analogowym.

Nie przeszkadza to jednak producentom systemów audio w tworzeniu bardzo zaawansowanych technicznie odtwarzaczy, zwanych gramofonami. Różnią się one bardzo od tych rozwiązań, które dominowały na rynku jeszcze kilkadziesiąt lat temu – rozwój techniki w tym zakresie jest zatem widoczny gołym okiem. Różne rodzaje gramofonów na rynku Dziś gramofon jest urządzeniem muzycznym o potężnych możliwościach.

W sprzedaży mamy kompletne zestawy HiFi, które zawierają w sobie poza odtwarzaczem płyt CD czy tunerem radiowym także talerz dla czarnych płyt. Dzięki temu właściciele takiego sprzętu mają pełną swobodę w cieszeniu się nagraniami z praktycznie dowolnego nośnika. Naturalnie samodzielne gramofony również są oferowane i cechuje je spore techniczne zróżnicowanie.

Przede wszystkim modele dostępne w sprzedaży dzielą się na dwie podstawowe kategorie – z jednej strony mamy do czynienia z gramofonami bez wbudowanego przedwzmacniacza oraz takie, które go posiadają. Te pierwsze spełnią swoje zadanie odtwarzacza jedynie wtedy, gdy zostaną podłączone na przykład do amplitunera lub wejścia audio w ramach zestawu HiFi. Bezpośrednie podłączenie do nich głośników czy słuchawek nie jest możliwe.

Drugie natomiast są samodzielną jednostką i można do nich podłączyć kolumny i nie tylko. Im więcej opcji konfiguracji, tym ciekawiej To na jaki model gramofonu zdecyduje się konsument zawsze zależy od jego potrzeb indywidualnych, a także finansowych możliwości. W miarę łatwo trafić na ciekawe rozwiązania budżetowe, oferujące zadowalający stosunek jakości do ceny.

Bardziej zaawansowani melomani z pewnością będą woleli zainwestować w coś droższego, co jest zresztą w pełni zrozumiałe. Im więcej opcji i ustawień oferuje odtwarzacz, tym więcej da się „wycisnąć” ze sprzętu muzycznego. A potencjał tkwiący w płytach winylowych zdecydowanie do tego skłania.